harcesz

joined 5 years ago
MODERATOR OF
 

Tłumaczenie z deepl, nie mam w tej chwili czasu na prawdziwe, a nie chciałbym, żeby uciekło.

Europa przeżywa kryzys autonomii cyfrowej. Nasza zależność od amerykańskich gigantów technologicznych rośnie od dziesięcioleci i obecnie jest niemal całkowita, w czasie, gdy obawy dotyczące naszego dawnego sojusznika nie są już tylko teoretyczne. Czy możemy, podobnie jak Międzynarodowy Trybunał Karny w Hadze, znaleźć się w sytuacji, w której nie będziemy mieli dostępu do naszych własnych skrzynek pocztowych, jeśli powiemy coś, co nie spodoba się rządowi Stanów Zjednoczonych?

Ten post został napisany w odpowiedzi na artykuł opublikowany w Financial Times. Pomimo bardzo zachęcających słów na stronie internetowej FT, wzywających nas do nadsyłania artykułów, niniejszy tekst otrzymał jedynie automatyczną odpowiedź. Oto więc jego nieco zmieniona wersja: Kierownictwo większości rządów i przedsiębiorstw w Europie nie ma zasadniczo wiedzy technicznej i podejmuje decyzje dotyczące polityki informatycznej w oparciu o opinie konsultantów oraz specjalistów zatrudnionych przez branżę i przez nią wspieranych. A oni twierdzą, że trzej wielcy amerykańscy dostawcy usług w chmurze (Amazon, Microsoft i Google) są jedynymi graczami na rynku. Prowadzi to do dziwnych stwierdzeń, takich jak niedawna wypowiedź dyrektora Centrum Cyberbezpieczeństwa Belgii (CCB) w FT, że „obecnie niemożliwe jest przechowywanie danych w całości w Europie, ponieważ amerykańskie firmy dominują w infrastrukturze cyfrowej [...]. Jeśli chcę, aby moje informacje były w 100% w UE, to niech dalej marzę”. Jednak wielu znakomitych pracowników CCB (których spotykam na konferencjach) byłoby w stanie to zrobić po jednej wizycie w lokalnym sklepie komputerowym. Ich dyrektor najwyraźniej o tym nie wie.

Nawiasem mówiąc, artykuł FT zawiera kilka trafnych uwag!

Jeśli przyjąć za aksjomat, że tylko trzej najwięksi amerykańscy dostawcy usług w chmurze mogą zajmować się przetwarzaniem danych, łatwo wywnioskować, że Europa nie odgrywa już żadnej roli. Jednak założenie to nie jest prawdziwe – wiele dużych systemów informatycznych nie działa w rzeczywistości w oparciu o specjalne amerykańskie usługi w chmurze. Działają one na lokalnych komputerach, które można wynająć (lub nawet kupić) w dowolnym miejscu. Jeszcze pięć lat temu połączenie systemów podatkowych z zastrzeżonymi zagranicznymi usługami w chmurze budziło duże kontrowersje, więc nie zdecydowaliśmy się na to (wtedy).
Dyrektor CCB nie jest jedyną osobą, która nie zdaje sobie sprawy z tego, co jest (nie)możliwe. Niedawno rząd holenderski podjął decyzję o przeniesieniu wszystkich dokumentów i wiadomości e-mail z urzędu skarbowego do chmury Microsoftu, ponieważ nie widział innej alternatywy. Przyznał, że oznacza to, iż nasze operacje podatkowe staną się teraz podatne na sankcje, a Stany Zjednoczone przyznają sobie legalny dostęp do naszych danych. Od czasu lipcowego oświadczenia Microsoftu przed francuskim senatem wiemy, że amerykańskie agencje mają dostęp do europejskich danych przechowywanych na serwerach Microsoftu, nawet tych fizycznie znajdujących się w Europie.
Jeszcze do niedawna firmy i rządy były w stanie kontrolować swoje dane na lokalnych serwerach. Informatycy, którzy się tym zajmowali, nie zniknęli, oni i ich umiejętności nadal istnieją. Jednak najwyższe kierownictwo, nieposiadające wiedzy technicznej, dało się całkowicie przekonać, że nic innego niż chmury amerykańskie nie jest akceptowalne, a nawet możliwe.

[zdjęcie] Spotkanie decydentów z rzadko spotykanymi nerdami

W obliczu tych nie do przyjęcia realiów decydenci często twierdzą, że rozważą zmianę tej sytuacji, gdy tylko europejski podmiot zapewni dokładnie taką samą funkcjonalność, jaką obecnie zapewniają Stany Zjednoczone. Może to potrwać długo, ponieważ nie jest łatwo odtworzyć amerykańskie doświadczenia bez klientów, którzy przyznają, że zaangażują się dopiero po osiągnięciu parytetu. I prawdopodobnie nawet wtedy nie będzie to możliwe – firmy uważają, że zmiana dostawcy usług w chmurze w Stanach Zjednoczonych jest prawie niemożliwa! Zbyt głębokie zaangażowanie się w współpracę z konkretnymi dostawcami zawsze wiąże się z ryzykiem, zwłaszcza w przypadku nieporęcznych, dużych systemów. Na szczęście możliwe jest również oparcie usług na ogólnych zasobach obliczeniowych, pamięci masowej i sieciowych, które są szeroko dostępne w Europie. Eksperci ds. chmury mogą twierdzić, że jest to trudne, ale ja prowadzę popularny system monitorowania parlamentarnego w całości na jednym serwerze niebędącym serwerem chmury. Znajdują się na nim wszystkie dokumenty parlamentarne od 2008 r. Jeśli ja potrafię to zrobić, rządy również mogą się tego nauczyć. To nie tylko uwolniłoby nas od hegemonii technologicznej Stanów Zjednoczonych. Korzystanie z technologii nieobjętych prawami własności zapewniłoby nam również niezależność od konkretnego dostawcy chmury, który stałby się obowiązkowym partnerem w zakresie obsługi kluczowych systemów przez kilka następnych dekad. Aby osiągnąć postęp, potrzebne są dwie rzeczy. Przywódcy w przedsiębiorstwach i rządach muszą podnosić swoje kwalifikacje i zrozumieć realia cyfrowe, a nie tylko powtarzać mądrości.

Aby osiągnąć jakikolwiek postęp, potrzebne są dwie rzeczy. Przywódcy w przedsiębiorstwach i rządzie muszą podnosić swoje kwalifikacje i zrozumieć realia cyfrowe, a nie tylko powtarzać jak papugi mądrości branży konsultingowej, która sama wierzy wyłącznie w amerykańskie chmury. Po drugie, dzięki tej nowej wiedzy, duzi operatorzy IT powinni ponownie zaangażować się w ogólne możliwości IT, które istnieją w Europie i które jeszcze kilka lat temu były w stanie obsługiwać takie instytucje jak nasze urzędy skarbowe.

Jest to niezwykle ważne, ponieważ jeśli kierownictwo wyższego szczebla będzie nadal czekać, aż europejski przemysł odtworzy ofertę amerykańską, deklarując jednocześnie, że nic innego nie jest możliwe, Europa rzeczywiście pozostanie cyfrową kolonią Stanów Zjednoczonych. Dzieje się to w czasie, gdy konsekwencje zaakceptowania takiej całkowitej zależności mogą być tragiczne.

 

Dalej aktualne, ale może przestało to ludzi zaskakiwać? Mam wrażenie, że szczególnie młodzież żyje z miażdżącą świadomością braku prywatności i tego, że internet jest na zawsze.

 

Okazuje się, że sprzedawanie Second Life jako nowatorskiej koncepcji i przełomowej technologii nie chwyciło i projekt za dzisiątki miliardów jest stopniowo demontowany, podobnie jak zaraz dział AI.

Dwa miesiące przed zmianą nazwy na „Meta” dyrektor generalny Facebooka Mark Zuckerberg osobiście przedstawił nam swoją metawersję do pracy: Horizon Workrooms, pomyślaną jako wirtualna przestrzeń do współpracy. Dzisiaj firma ogłosiła, że zamyka tę przestrzeń: „Meta podjęła decyzję o zaprzestaniu działania Workrooms jako samodzielnej aplikacji ze skutkiem od 16 lutego 2026 r.” – czytamy w notatce umieszczonej na stronie pomocy.

Meta nie będzie już również sprzedawać swoich zestawów słuchawkowych i oprogramowania jako usługi dla firm. Na innej stronie pomocy czytamy: „Z dniem 20 lutego 2026 r. zaprzestajemy sprzedaży usług zarządzanych Meta Horizon oraz komercyjnych produktów Meta Quest”.

Meta właśnie zwolniła około 10 procent całego działu Reality Labs, czyli ponad 1000 pracowników. W rezultacie staje się coraz bardziej oczywiste, że Zuckerberg zmienił zdanie na temat tego, co właściwie oznacza słowo „metaverse”. (...)

 

cross-postowane z: https://szmer.info/post/11828194

Doceniamy próby Prezydenta, by o trudnych sprawach mówić krótko i konkretnie. Problem w tym, że nie zawsze się da. W rzeczywistości zawetowanej ustawy nie da się sprowadzić do planszy z pięcioma punktami. Jak wykażemy niżej podczas analizy przekazu Prezydenta, ta formuła nie sprzyja rzetelności. Wybaczcie, będzie więc długo!

 

cross-postowane z: https://mastodon.com.pl/users/m0bi/statuses/115861796237340403

📰 Google opowiedział się po jednej ze stron w sprawie masowych deportacji Trumpa

"Google udostępnia aplikację CBP, która wykorzystuje rozpoznawanie twarzy do identyfikacji imigrantów, jednocześnie usuwając aplikacje, które zgłaszają lokalizację funkcjonariuszy ICE, ponieważ Google postrzega ICE jako grupę szczególnie wrażliwą. „Nadszedł czas, aby wybrać stronę: faszyzm czy moralność? Wielkie firmy technologiczne dokonały już wyboru”."

Źródło [EN]:
https://www.404media.co/google-has-chosen-a-side-in-trumps-mass-deportation-effort/

P.S. Nie chcę być nieuprzejmy, ale "nie mam nic do ukrycia, niech Google sobie bierze moje dane w zamian za "darmowe" usługi" właśnie niektórym osobom w USA wybuchło w twarz. Jeśli zdać sobie sprawę do jak ogromnej ilości danych G. ma dostęp (np. hasła waszych wifi) i do jakich celów dla władzy Trumpa może ich użyć, to zobaczycie, że to gadanie (od lat) piwniczoków z fedi o decentralizacji i prywatności, nie było po złości, tylko ze względów praktycznych i racjonalnych.

Czekam na info, kiedy Google zacznie wyłączać telefony demonstrantom podczas demonstracji (jedyne narzędzie komunikacji na demo?🤔 ). Choćby po lokalizacji. Albo dostarczać "nielegalnie" uzyskanych (zaakceptowałxś warunki świadczenia usługi?🤔 ) nagrań z mikrofonów i kamer smartfonów jako dowodów dla władzy.

No, zrobiło się gorąco. Kto miał wątpliwości, ten już wie, po co to wszystko było oprócz ciągnięcia z ludzi ropy $ z reklam.

Tak, nosisz szpiega w kieszeni. Zapłaciłxś za niego i wszędzie go ze sobą zabierasz.

@wiadomosci@szmer.info @wiadomosci@silesia.social

 

Szersze przepisy regulujące rynek reklamy internetowej mają zapisy ewidentnie wymierzone w YouTube.

 
 

cross-postowane z: https://szmer.info/post/11622202

Za Alissą Azar (@alissaazar@kolektiva.social): autorka posta linkującego do publicznie dostępnych danych policyjnych na temat członków nazistowskiej organizacji Blood Tribe została zawieszona na Bluesky.

Konto zostało przywrócone po 3 dniach. Post został skasowany.

Jako że policyjna baza danych została podana do wiadomości publicznej i była opublikowana w lokalnej prasie w Arkansas, oto lista członków tej (nawet nie "neo-") naziolskiej grupy.


Zachary Platter, 36, from Bloomington, Indiana Christopher Pohlhaus, 38, from Louisville, Kentucky Jonathan Wallace, 25, from Wayne City, Illinois Bruce Sharp, 56, from Ocean City, New Jersey Paul Gallo, 21, from St. Louis, Missouri Matthew Dwyer, 37, from Oldenburg, Indiana Bryan Hale, 45, from Springfield, Ohio Robert Virtue, 36, from Shelby, North Carolina Eric Adam, 29, from Sanford, North Carolina Nicholas Fisher, 34, from Wendell, North Carolina Damon McKee, 26, from Plattsmouth, Nebraska John Miller, 28, from Gallipolis, Ohio Keith Elflein, 51, from Cincinnati, Ohio Jonathan Schlosser, 35, from Eau Galle, Wisconsin Spencer McChesney, 29, from Odenville, Alabama Daniel Aspin, 41, from Mount Olivet, Kentucky Parker Burek, 26, from Petoskey, Michigan Tristan Hudak, 37, from Peyton, Colorado Matthew Morgan, 40, from Hickory, North Carolina Charles Miller, 31, from Miamisburg, Ohio John Burt, 42, from New Buffalo, Michigan Matthew Etan, 54, from Lakeview, Arkansas


Tutaj raczej nikomu się to nie przyda, ale w oryginalnym poście są jeszcze fotografie nazistów. Nigdy nie wiadomo czy treść nie zniknie kiedyś nagle z amerykańskiego internetu i nie odnajdzie się właśnie na takim szmerze. :)

Dzięki doxxingowi ponad połowa członków grupy straciła pracę lub zlecenia, zaś lider BT Chris Pohlhaus ocenił swoje straty finansowe na 2 miliony dolarów.

 

W wątku stworzonym przez osobę, która próbowała zrozumieć dlaczego jedna ze społeczności na stworzonej przez nią instancji nie chce się federować rozgorzała dyskusja na temat zaskakującej listy nazw społeczności blokowanych w samym kodzie Piefed.

Piefed to szybko zyskująca popularność alternatywa do Lemmiego, fediwersowego oprogramowania do agregacji treści i prowadzenia forów, z którego korzysta szmer. Nowe oprogramowanie miało wyróżniać to, że jest pisane w popularniejszym i bardziej przystępnym języku, oraz brak powiązania z kontrowersyjnymi opiniami politycznymi twórców lemmiego, którzy są uznawani za zwolenników autorytarnego modelu komunizmu.
Lemmy doświadczył podobnej kontrowersji na swoim wczesnym etapie rozwoju, jednak zaszyta w nim lista zawierała wyłącznie nacechowane seksistowsko bądź rasistowsko wyzwiska. Po dłuższej dyskusji została finalnie usunięta z kodu, każda instancja może indywidualnie wybierać blokowane terminy.

Lista terminów blokowanych w federacji Piefed zaczyna się sławną listą przekleństw nieakceptowalnych w amerykańskim radiu ze skeczu Georga Carlina. Szybko przybiera jednak bardziej zaskakujący kierunek;

shit
piss
fuck
cunt
cocksucker
motherfucker
tits
memes
piracy
196
greentext
usauthoritarianism
enoughmuskspam
political_weirdos
4chan

O ile awersja do niektórych z tych tematów/społeczności może być zrozumiała, umieszczanie ich w kodzie jest narzucaniem tego wszystkim anglojęzycznym społecznościom działającym na tej platformie. Społeczności z tymi słowami kluczami działające na lemmym zdają się federować na instancje Piefed bez problemu.
Można by też argumentować, że umieszczenie tam terminu "piractwo" podważa deklarowaną przez twórców neutralność ideologiczną projektu.

Dodatkowym wątkiem dyskusji stała się jakość kodu, który według niektórych komentujących ma mieć nie tylko ograniczenia wydajności wynikające z wybranego języka ale też wyjątkowo niską jakość. Z jakiegoś powodu sama lista blokowanych terminów pojawia się tam trzykrotnie, jako kolejne kopie, nie odwołanie. Zdaje się, że jedno z powtórzeń usunięto po nagłośnieniu sprawy, wraz z jedną z nazw społeczności z listy: 196.

cross-postowane z: https://lemmy.world/post/41022485

Code for people interested https://codeberg.org/rimu/pyfedi/src/branch/main/app/admin/routes.py#L373

I commented it out, rebuild the Docker containers and it works now 👍>>>>___

1
THE ZIRPSLOP REPORT, 2025 (www.youtube.com)
submitted 1 month ago* (last edited 1 month ago) by harcesz@szmer.info to c/wolnyinternet@szmer.info
 

Longer report on slop on platforms and venture capitalism

view more: next ›